poniedziałek, 29 września 2014

Od Jack Cd Kelly, Brian, Darkness

- Nie Troy. - zaczęłam sarkastycznym tonem. - Cieszę się na lekcję z Aresem i nie chcę na nią iść.
- Co mu powiemy,  kiedy zobaczy Troy'a? - Spytała się Rachel.
- Wyjaśnimy?- Zaproponowałam.
- Taak. Świetny pomysł. - Powiedziała Kelly. - Dzień dobry. Troy tak naprawdę nie umarł,  choć jakiś chłopak przekuł go mieczem. Stał się półduchem i tylko parę osób go widzi. - Spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- To wymyśl coś lepszego. - Prychnęłam,  otrzepując się z siana. - A ja w tym czasie już pójdę,  bo nie zamierzam się spóźnić. - Odwróciłam się na pięcie,  po czym wyszłam ze stajni. Byłam na Arenie jakieś pięć minut przed dzwonkiem. Weszłam do środka,  czekając na przyjaciół. Zagadałam się z jakimś chłopakiem,  więc nawet nie zauważyłam ich wejścia ani Aresa,  czekającego na spokój. Dopiero,  kiedy się na nas wydarł,  była w końcu cisza.
- Dziękuję bardzo. - Mruknął. - Za dwa tygodnie jest turniej walk w Akademii. Przyjadą inni uczniowie z innych szkół. Wybierzemy dzisiaj trzy osoby,  które będą nas reprezentować. - Ciągnął bóg dalej. - Ci,  którzy wiedzą,  że na pewno nie będą brać udziału siadają na trybunach. - Kilka osób ruszyło na siedzenia, na których siedział również Troy,  przyglądając nam się z zainteresowaniem.  Została nas ósemka.
- Do broni!- Wrzasnął Ares,  rzucając nam miecze. Na początek walczyłam z tym kolesiem,  z którym wcześniej gadałam. Brian trafił na Axel'a, Kelly na Cam'a, a Darkness na kogoś tam. Nie znam go. Na znak Aresa zaczęliśmy walczyć.
<Kelly? Brian? Darkness?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz