Zamyśliłam się przez chwilę.
- Pogoda ładna. Możemy się przejść. - Wstałam i otrzepałam nogi z ziemi oraz resztek trawy.
Chłopak postąpił tak samo. Po chwili szliśmy w stronę ogrodów.
- Masz swojego konia?- Zagadał Troy.
- Nie. Musiałam go zostawić w Walii. - Posmutniałam. Chłopak zmarszczył brwi.
- W sensie samego?- Zdziwił się.
- Co? Nie!- Zaśmiałam się.
- To jak..?
- Wypuściłam go na wolność. - Przerwałam mu. - Biega po łąkach. Kilka godzin przed wyjazdem widziałam go razem z innym stadem dzikich koni.
- Chciałabyś się przejechać ze mną na Bucky'm? - Spytał, patrząc w stronę stajni.
- Zmieścimy się?- Zaśmiałam się, skręcając do budynku.
- Raczej tak. Ściśniemy się. Nie bój się, damy jakoś radę.
- Czy ty sugerujesz, że ja jestem gruba?- Zawołałam z uśmiechem.
<Troy? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz