Byliśmy już w bibliotece. Wzięliśmy pełno książek. Rachel siedziała przy stoliku i kolejno je przeglądała. Ja szukałem jeszcze na regałach.
- Nic tu nie ma - mruknęła dziewczyna odstawiając chyba szóstą książkę.
- Szukaj dalej. Na pewno coś znajdziemy - pocieszyłem ją.
Przechodziłem na kolejne regały, ale nic nie znalazłem. Już miałem się poddać lecz zauważyłem książkę która się wyróżniała. Wziąłem ją. Była bardzo duża i ciężka. Prawdopodobnie oprawiona w... ludzką skórę.
- Rachel?! - zawołałem. - Chodź tutaj!.
- Już idę - odparła i przyszła tutaj.
- Popatrz - podałem jej księgę.
Zaczęła ją przeglądać.
- Brian! - wykrzyknęła. - Właśnie znalazłeś jedną z najstarszych ksiąg o mitologii nordyckiej!
- Czyli to dobrze? - wyszczerzyłem się.
- No pewnie - uśmiechnęłam się do mnie dziewczyna. - Idziemy szukać Kelly?
Potaknąłem.
- Chodź - wziąłem od niej książkę i poszliśmy szukać naszą przyjaciółkę.
<Rachel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz