- Że co?!- zawołał Axel, podbiegając do dziewczyny. Objął ją, przytulając mocno. Kelly patrzyła przed siebie nieobecnym wzrokiem.
- To moja wina - pomyślałam, marszcząc brwi. Będę teraz musiała to odkręcić.
- Coś wymyślimy. - Powiedział syn Apolla, odsuwając się.
- Rachel już myśli. - Uśmiechnął się Brian, patrząc na mnie znacząco.
- Co? Nie!- Zaprotestowałam.
- Od razu to widać. - Zaśmiał się chłopak. - Marszczysz brwi i zapatrujesz się przed siebie.
- Nieprawda. - Mruknęłam, zaplatając ręce na piersi.
- Nie obwiniaj się. - Kelly podeszła do mnie i położyła mi rękę na ramieniu. Posłałam jej słaby uśmiech. Reszta dnia minęła bez większych problemów. Myślałam nad tym, jak pomóc przyjaciółce, kiedy z zamyślenia wyrwał mnie głos dziewczyny.
- Ziemia do Rachel. Halo!- potrząsnęła moim ramieniem.
- Nie śpię!- Zawołałam, wyrwana z transu. - Co jest?- Kelly zamachała mi przed oczami jakąś kartką.
- Dyskoteka. Dzisiaj wieczorem. - Wyjaśnił Axel, obejmując swoja dziewczynę w pasie.
- Idziesz?- Spytał Brian, patrząc na mnie wyczekująco.
- Mogę pójść, ale wątpię czy będę tańczyć. - Mruknęłam, strzykając palcami. Chłopak zaśmiał się głośno.
- Przecież mówiłaś, że umiesz!
- No właśnie Rachel. - Dopowiedziała Kelly. - Czemu nas okłamujesz?
- Nie kłamczę. - Odpowiedziałam.
- Taa... Jasne. - Mruknął Axel.
- Spadaj.
- Dobra. - Nie kłóćcie się. - Uspokoiła nas Kelly.
- Hej... To moja kwestia. - Uśmiechnęłam się pod nosem.
- To jak? Idziemy?- Spytał Pyskacz.
<Kelly? Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz