Zmieszałam się.
- Rozmawiałam krótko z rodzicami. Nie powiedzieli mi niczego, czego bym już nie wiedziała. - Spochmurniałam.
- Szkoda. - Chłopak również nie wydawał się jakoś szczęśliwy.
- Jeśli masz rodzeństwo czy coś, to lepiej do niego pójdź i coś mu powiedz. Że ma uważać czy coś. - Posłałam mu słaby uśmiech. - Powinniśmy już iść. Jutro czeka nas wycisk od Aresa.
- Pewnie nie możesz się doczekać. - Zaśmiał się cicho Troy.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo nie mogę się doczekać. - Wyszczerzyłam zęby w jego stronę. - Dobranoc. - Pomachałam mu i zniknęłam u siebie w pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Zerknęłam jeszcze na zegarek, leżący na szafce nocnej. Zbliżała się północ. Usnęłam, nie mogąc przestać myśleć o białej kobiecie. Obudziłam się z krzykiem, kiedy zadzwonił budzik. Wyłączyłam go i pobiegłam do łazienki. Trzęsącymi dłońmi macałam szyję. Żadnej rany. Nic.
- To tylko sen. - Mruczałam pod nosem, wracając do pokoju. Przebrałam się w czarne legginsy oraz ciemnoniebieski podkoszulek. Związałam włosy w wysoką kitkę i umyłam się. Chwyciłam jeszcze swój miecz, po czym wyszłam z pokoju. Na korytarzach było pełno uczniów, w większości zaspanych. Przedarłam się na zewnątrz, oddychając świeżym powietrzem. W ciszy ruszyłam na Arenę. Przed wejściem czekał Troy. Uśmiechnął sie do mnie.
- Wiedzę, że nie ja jako jedyna miałam kiepską noc. - Wskazałam na jego rozczochrane włosy.
<Troy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz