- To jakieś szaleństwo. - Mruknęłam pod nosem, kierując się w stronę Troy'a. - Ktoś cię widzi?- Spytałam.
- Z tego, co mówił mi ojciec to ty i reszta drużyny Lamy. Oraz Ares, bo był przy mojej śmierci.
- Wiesz już, co wybierzesz?- spytałam cicho. Chłopak nie odpowiedział, patrząc przed siebie.
- Nie. - Odpowiedział, równie cicho. - Co teraz masz?
- Lekcję z Thor'em. - Powiedziałam, skręcając do odpowiedniej sali. Chłopak poruszył znacząco brwiami.
- Trochę się rozerwę, skoro mnie nie widzi. - Uśmiechnął się szelmowsko, wchodząc do klasy. Usiadłam jak zwykle przy oknie. Wszyscy byli jakoś przygnębieni. Na widok Troy'a, Kelly mało co nie zaczęła krzyczeć. W porę zatkałam jej usta. Na zmianę z chłopakiem opowiedziałam o co chodzi. Nagle do klasy wszedł Thor.
Bóg zaczął prowadzić normalną lekcję. Zauważyłam, że nigdzie nie było tego chłopaka z Areny. Jasona czy jakoś tak. Przez połowę lekcji Troy wygłupiał się, parodiując nauczyciela. Nagle odwrócił się w jego stronę.
- Wiesz, że ciebie widzę tak?- Spytał Thor, patrząc na chłopaka.
- Mam kłopoty?- Spytał, Troy przybierając minę niewiniątka. Bóg zaśmiał się złowrogo.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - Odpowiedział, odwracając się się ponownie do tablicy. Zatkałam usta ręką, by nie wybuchnąć śmiechem. Kelly położyła głowę na ławce, aż trzęsły jej się ramiona ze śmiechu.
- O kurde.. - Mruknął Troy, podchodząc do ławki Camerona. Odsunął ze zgrzytem krzesło i usiadł na nim, kładąc nogi na stole. W końcu zadzwonił dzwonek.
- Jack. Kelly, Rachel i reszta. Zostańcie proszę.- Powiedział Thor, nie odrywając wzroku od dziennika.
- Mamy kłopoty. - Szepnęła do mnie Kelly.
- Nie my tylko Troy. - Odpowiedziałam, siadając na ławce najbliżej biurka.
<Troy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz