- Mam imię. - Zaczęła dziewczyna, wpatrując się w Briana. - Podobnie jak twoja koleżanka. - Położyła nacisk na ostatnie słowo, przenosząc na mnie chłodne spojrzenie. Poczułam, jak się w sobie kurczę.
- Rachel. - Przedstawiłam się, wyciągając rękę w jej stronę.
- Shannon. - Dziewczyna uścisnęła ją lekko, jakby była jakąś oślizgłą rybą.
- Co ty tutaj robisz Brian? - spytała Shannon. - Pojawiłeś się... Tak nagle.
- Wiesz, pewne sprawy i takie tam - odparł.
- Yhym. - Dziewczyna zaczęła kiwać głową w zamyśleniu. - A co dokładnie?
- Mieliśmy iść na lody. - Chwyciłam Briana pod ramię.
- W środku parku ?- Shannon uniosła brwi.
- Dopiero na nie szliśmy. - Dopowiedział chłopak. - Przejdziesz się z nami?
- Oczywiście. - Odpowiedziała Shannon z sztucznym uśmiechem. Przewróciłam oczami.
- To chodźmy. - Ruszyliśmy w trójkę przed siebie. Po chwili usłyszeliśmy odgłosy ulicy.
- Wyglądaliście, jakbyście przed czymś uciekali. - Zaczęła mówić dziewczyna. - Na przykład wściekłym nauczycielem walki... - Zatrzymaliśmy się gwałtownie. - Błagam cię Brian! Eol wszystko mi powiedział. Jak mogłeś mnie okłamywać?!- Dziewczyna lekko pchnęła go w pierś.
- Musiałem Shann...
- Gdyby ci powiedział, bogowie mogliby cię skrzywidzić. - Wtrąciłam się. Brian potwierdził to ruchem głowy.
- Na dodatek zacząłeś spotykać się z jakąś brudnokrwistą. - Wskazała na mnie ruchem ręki.
- Ja tu jestem! - Krzyknęłam, załamującym się głosem. Shannon z wyczekiwaniem wpatrywała się w chłopaka.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz