Zerknęłam na zegarek.
- Jest już późno, a jutro nad ranem muszę pójść do Uranii, pomóc jej w czymś w obserwatorium. - Zaczęłam. - Możemy pójść do Akademika. Pokażesz Shannon, gdzie może spać a potem pójdziecie dalej zwiedzać we dwójkę. - Zaproponowałam.
- Mi pasuje. - Odpowiedział Brian, ściągając zbroję.
- Do zobaczenia Jack! - Pomachałam przyjaciółce i wyszłam na zewnątrz. W trójkę poszliśmy w stronę świateł akademika.
- Głodny jestem. - Powiedział Brian, skręcając w stronę jadalni.
- Ty zawsze jesteś głodny. - Wzniosłam oczy do nieba. Chłopak zaśmiał się, obejmując mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się pod nosem, otwierając drzwi. W środku nie było nikogo, oprócz Frani, wycierającej stoły.
- Coś czułam, że was tutaj jeszcze zobaczę. - Posłała Brianowi szeroki uśmiech, jednak zmarszczyła brwi, kiedy zobaczyła Shannon. - A to kto?
- Moja znajoma. Jest boginią. - Wyjaśnił chłopak, siadając przy naszym zwyczajowym stoliku.
- Miło poznać. - Odpowiedziała Frania, znikając w kuchni. Po chwili przyniosła miskę z jakimiś ciastkami oraz talerz z kanapką dla Briana. Postawiła to wszystko przed nami, po czym podała mi jakieś klucze.
- Zamkniesz prawda? - Spytała, ubierając kurtkę. Klucze zostaw tak, gdzie zawsze.
- Okej. - Skinęłam głową, chowając je do kieszeni. Brian posłał mi pytające spojrzenie, przeżuwając kanapkę z kurczakiem.
- Smacznego. - Odpowiedziałam. - Chyba nie sądziłeś, że te ciastka, które jesz czasem przy śniadaniu robią się same. - Usiadłam naprzeciwko niego, sięgając do miski.
- Nie sądziłem, że ty je robisz. - Odpowiedział.
- Mój słodki sekret. - Uśmiechnęłam się. - Chcesz trochę?
- Nie lubię czekolady. - Mruknęła Shannon.
- Taaak? - Brian spojrzał na nią z uniesionymi brwiami. - Pamiętam coś innego.
- Magiaa.. - Mruknęłam, chwytając miskę i zanosząc ją do kuchni. Kiedy wróciłam, Brian akurat skończył kanapkę. Wyszliśmy na korytarz.
- Dobranoc. - Pocałowałam swojego chłopaka w policzek, po czym zamknęłam drzwi. - Do jutra. - Ruszyłam w stronę swojego pokoju.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz