środa, 8 października 2014

Od Briana Cd Rachel

- Shannon. Ja nie wiedziałem - powiedziałem.
- A Ares ci nie powiedział? - spytała.
- Szczerze? Nie. Nie rozmawialiśmy z sobą zbyt często. Normalnie rozmawialiśmy. Zazwyczaj tylko się kłóciliśmy.
- Dobra. A ta tu? - wskazała na Rachel. - Ona wie. Skąd?
- Poznaliśmy się... W takim jednym miejscu.
Shannon zmierzyła mnie morderczym wzrokiem, a potem spojrzała na Rachel. Zaczęła rozważać moje słowa.
- Poznaliście się w Akademii Bogów? - zapytała.
- Tak - odparła Rach cicho.
- Też będę tam chodziła - powiedziała Shann. W jej oczach pojawiły się szczęśliwe iskierki. - Gdzie to jest?
Westchnąłem.
- Chodź - mruknąłem.
Zaczęliśmy iść do portalu.
- Więc... Kto jest twoim rodzicem Shann?
- Eol i Eris - odparła beznamiętnie.
- Wszystko o mnie wiesz? - spytałem.
Dziewczyna potaknęła.
- O tobie i twojej dziewczynie - uśmiechnęła się do mnie. Nie był to jednak wesoły uśmiech.
Dalej szliśmy w ciszy. Rachel wolała się nie odzywać. W sumie to tak jak ja.
W końcu doszliśmy przed mury Akademii. Moja dziewczyna podniosła głowę i chyba wpadła na pewien pomysł jak zetrzeć ten wredny uśmieszek z twarzy Shannon.
- Wiem kto nam pomoże - szepnęła. - Musimy iść do biblioteki.
Wzruszyłem ramionami. Niezbyt byłem pewny o co jej chodzi, ale co mam do stracenia?
- Hej, Shann. Może chcesz pozwiedzać? - zaproponowałem. - Zacznijmy od biblioteki.
- No dobra - odparła.
Poszliśmy do biblioteki. Przy jednym ze stołów siedzieli Axel i Kelly.
To był ten jej plan? - pomyślałem.
- Cześć! - zawołała do przyjaciół Rachel.
Axel podniósł głowę znad książki i pomachał nam. Podeszliśmy bliżej. Kelly dopiero wtedy oderwała oczy od książki. Popatrzyła na nas, a jej wzrok zatrzymał się na Shannon.
- Kolejny... śmiertelnik? - spytała. Coś czułem, że chciała powiedzieć "Midgardczyk". - Już i tak mam za dużo kłopotów.
- Nie - odparłem. - Shannon to moja dawna znajoma. Jest boginią.
Kel dalej przyglądała jej się bez cienia entuzjazmu.
- Więc to są twoi przyjaciele, Brian - powiedziała Shann. - Ten miły pan w czapce jak się nazywa? - uśmiechnęła się do Axela.
- Em... Axel. Syn Apolla - odparł.
Mojej byłej zrzedła mina.
- Półbóg?
- Bóg. Nie znam matki - chłopak machnął lekceważąco ręką. - Jakaś z jego kochanek.
- Yhym. A ty? - zwróciła się do Kelly z uśmiechem. Wymuszonym, wielkim, strasznym, uśmiechem.
Córka Thora patrzyła na nią. Jej twarz była bez wyrazu, ale w jej oczach było widać kpinę.
- A po co ci moje imię? - spytała.
- No cóż, skoro mamy chodzić razem do szkoły, przydałoby się byśmy się poznali.
Dziewczyna prychnęła.
- Nie będziemy "najlepszymi przyjaciółkami na zawsze!" - wypowiedziała to tak dziwnie...
- Nie oczekuję tego, ale ja tylko proszę o imię - Shannon powoli zgrzytała zębami.
- Nie jestem jak otwarta księga - odparła Kelly.
- Proszę - jęknęła Shann.
Moja przyjaciółka wzruszyła ramionami.
- Dobra. Skoro tak bardzo ci zależy. Mam na imię Kelly.
Córka Eola zamyśliła się.
- Kelly, tak? Celtyckie imię oznaczające "wojowniczka". Twoi rodzice to bogowie celtyccy, prawda?
- Tak bardzo zła odpowiedź - odparła Kelly i na powrót wróciła do książki.
- Czy ta oprawa, to ludzka skóra? - zapytała Shannon.
- Prawdopodobnie tak - Kel uśmiechnęła się radośnie.
- Żaden człowiek o zdrowych... - przerwała. - Wikingowie...
- Brawo panno-encyklopedia - mruknęła Kelly. - Już, zjeżdżaj stąd.
- Kto jest twoim rodzicem? - zainteresowała się Shann.
- Dowiesz się w swoim czasie - odparła Kelly uśmiechają się szyderczo. - Teraz jazda! - krzyknęła i już na dobre wróciła do książki.
- Chodź Shannon. Rachel, co teraz możemy zwiedzić?

<Rachel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz