- Dobranoc. - Szepnęłam, kiedy chłopak zamknął za sobą drzwi. Powoli sięgnęłam po telefon. Przez chwilę wpatrywałam się w numer do Nysy. Przygryzłam wargę, aż w końcu wcisnęłam przycisk połączenia. Odebrała po trzecim sygnale.
- Wiesz, która godzina? - Spytał jej senny głos po drugiej stronie.
- Wpół do. - Odpowiedziałam, zerkając na zegarek na szafce nocnej.
- Mam nadzieję, że to coś ważnego. - Westchnęła dziewczyna.
- Tak. Ostatnio, kiedy rozmawiam z takim jednym znajomym ze szkoły, czuję taki dziwny ucisk w brzuchu.
- Normalnie powiedziałabym ci, że się zakochałaś, ale w twoim przypadku pewnie coś zjadłaś. - Wyjaśniła. - To wszystko?
- Dzięki. - Mruknęłam. - Miłego spania leniwcu. - Rozłączyłam się, zanim zaczęła na mnie narzekać. Położyłam się na plecach i zaczęłam wpatrywać się w sufit. To chyba niemożliwe by... Obróciłam się na bok. A jeśli...? Prychnęłam, po czym poszłam do łazienki, by zmyć pastele z rąk. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Cały następny dzień minął bez większych przeszkód. Nie licząc lekcji astronomii, na której zasnęłam i Urania się wkurzyła. Po lekcjach Troy od razu udał się do ogrodu.
- Pójść z tobą? - Spytałam, doganiając go. Spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami. - Jak nie będziesz chciał, to zrozumiem.
<Troy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz