- Po co ci duchy?- Spytałam, skubiąc paznokcie.
- Można ustalić, czego Anubis będzie chciał od Troy'a. - Odpowiedział Brian. Skrzywiłam się.
- Nie wiem, czy to coś da. Duchy raczej nie wiedzą takich rzeczy. Jeśli bardzo chcecie mogę sprowadzić moją znajomą z Walii. Całkiem nieźle się na tym zna.
- Za ile by była?- Spytała się Kelly.
- Godzinka. Max dwie. - Ruszyłam w stronę akademika. - Ale to na was wszystko zrzucę, jeśli zacznie się wydzierać. A ma bardzo, bardzo wkurzający głos. - Ostrzegłam i zaczęłam biec. Po jakiś pięciu minutach byłam na miejscu. Oddychając głęboko, usiadłam przy jednym z wolnych stolików. Udało mi się zadzwonić do Nysy, kiedy przyszła drużyna lamy.
- I jak?- Spytała się Rachel, siadając koło mnie.
- Przyjedzie. - Odpowiedziałam, wkładając do ust porcję makaronu. - Będzie za jakieś półgodziny.
- Szybko. - Zdziwił się Troy, siadając naprzeciwko.
- Powiedziałam, że to pilne. - Wyjaśniłam, odsuwając talerz do chłopaka . - Zjedz coś. Nic innego nie dostaniesz. - Dodałam, widząc jego minę. - Będę u siebie, szukając jeszcze czegoś przydatnego. - Wstałam i wyszłam ze stołówki.
<Drużyno Lamy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz