sobota, 31 maja 2014

Od Rachel Cd Brian

- Przykro mi z powodu rozstania. - powiedziałam tylko. Przez chwilę staliśmy w ciszy - Muszę się przygotować na jutro. Do zobaczenia - zamknęłam mu drzwi przed nosem. Podłączyłam telefon do ładowarki. 7 nieodebranych. Wszystkie od taty. I chyba z 10 wiadomości od Sam, zdrowo rąbniętej przyjaciółki. Oddzwoniłam do ojca, uspokajając do, że nic mi nie jest i tak dalej. Pierwsze pytania Sam dotyczyły oczywiście chłopaków. Te zignorowałam. Inaczej. Wszystkie 10 dotyczyły chłopaków. Przewróciłam oczami, usuwając je po kolei. Przeglądnęłam jutrzejsze zajęcia. Tutaj też są nauki ścisłe? O matko... Za co? Nigdy nie przepadałam za matmą ani chemią. A fizyka to ogólnie zło. Ogólnie to nawet nie jest źle. Najbardziej chyba martwiła mnie  lekcja walki... Z Aresem. Umrę jak nic. Ciekawe, czy jest tutaj kuchnia? Wyszłam by to sprawdzić. Weszłam do przestronnej jadalni. Wszędzie było pełno stołów. Przeszłam na drugi koniec pomieszczenia, tuż pod duże, stalowe drzwi. Niepewnie je otworzyłam. Za nimi znajdowała się nowoczesna i duża kuchnia. Uśmiechnęłam się pod nosem, wchodząc do środka. Rozejrzałam się dookoła.
- Czegoś tutaj szukasz? - spytał ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam młodą kobietę.
- Ja tylko chciałam zobaczyć czy tutaj jest kuchnia - powiedziałam, wbijając wzrok w podłogę.
- Jak widzisz jest. A co?
- Nic. Tylko lubię czasami coś upiec i zastanawiam się czy nie było by problemem, gdyby...
- Żadnego problemu kochana - kobieta objęła mnie opiekuńczo ramieniem. Wyślizgnęłam się z jej uścisku.
- Dziękuję - pisnęłam, szybko wychodząc do jadalni. Przy stole ktoś siedział.
- Czy ty mnie śledzisz? - spytałam, siadając naprzeciwko Briana.
<Brian? Tłumacz się xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz