sobota, 31 maja 2014

Od Kelly Cd Darkness

Walczyłam. Z każdej strony nadciągali przeciwnicy. Jak dotąd udało mi się odparować ich ciosy, jednak było ich zbyt wielu. Przywołałam burzę. Kilka osób uderzył piorun. Reszta dalej na mnie szła. Podbiegłam do jednego i zrobiłam wślizg między jego nogami. Stanęłam szybko i wbiłam mu sztylet w plecy. Tłum szalał. Sięgnęłam  do pochwy po miecz, ale poczułam czyjąś dłoń na ramieniu...
Obudziłam się. Przede mną stała moja matka.
- Czemu mnie obudziłaś - powiedziałam przeciągając każdą literę. Ona tego nienawidziła.
- Już ranek - odparła. Uniosłam brew i dałam sobie poduszkę na twarz. - Wstawaj. Musisz jechać - potrząsnęła mną.
- Nie che mi się - mruknęłam.
- Musisz. Czas jechać do akademii. Na pewno spotkasz kogoś kto także będzie uwielbiał walki i to co ty.
Ściągnęłam jaśka z głowy.
- Niezbyt przekonujące, ale dobrze.
Matka uśmiechnęła się i wyszła. Ja wstałam niechętnie i poszłam do toalety. Szybko się umyłam, uczesałam, a na sam koniec przebrałam. Po jakimś czasie wyszłam z pokoju.
- Mamo gdzie tata? - zapytałam.
- Czeka na ciebie w holu - odparła.
Skinęłam głową.
- Cześć mamo - pożegnałam się z nią.
- Pa.
Odeszłam, by po chwili ujrzeć mojego ojca, Lokiego i Darkness
- Witaj tato - uśmiechnęłam się do Thora.
- Pożegnałaś się z matką? -zapytał.
- Oczywiście. Hej wujku, hej Drekaness.
- Darkness - poprawiła mnie kuzynka.
Otoczyła nas mgła, zbyt gęsta, by wzrok kogo kogokolwiek się przez nią przedarł. Opadła, a ja zamrugałam. Przed nami stała Akademia.
- Naprawdę muszę tam iść? - zapytałam Thora, chociaż wiedziałam, że jak się uprze to nie będzie sprzeciwu. Teraz było tak samo. Posłał mi tylko chłodne spojrzenie.
Westchnęłam.
Ojciec i Loki odprowadzili nas do akademika, a potem sobie gdzieś poleźli zostawiając mnie z Darkness.
Bez słowa odnalazłyśmy swoje pokoje, które na były na przeciwko siebie. Weszłam do pokoju.
Nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. W Asgardzie pokoje są ze sto razy większe. A tu to była jakaś mała klita. Jak Midgardczycy - pomyślałam.
Zaczęłam się rozpakowywać. I wtedy jednak pokoik wydał się większy. Zostało mi jeszcze trochę miejsca, które na pewno się przyda.
Wyszłam z pokoju. Przed swoim stała Darkness.

<Darkness?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz