sobota, 31 maja 2014

Od Rachel Cd Brian

Spokojnym krokiem przemierzałam cichy korytarz szkolny. Z tego co wiedziałam, byłam na razie tylko ja. Mam nadzieję, że niedługo ktoś przyjdzie.  Już zaczynałam się tutaj czuć jak w domu. No prawie. Brakowało mi wszech obecnego, słodkiego zapachu z fajki ojca. Oraz książek. Mnóstwa książek. Była tutaj imponująca biblioteka, całkiem nieźle zaopatrzona. Ale i tak nie mogła równać się z Archiwum Uniwersyteckim, gdzie czasem tata mnie zabierał. Lubiłam wtedy usiąść w spokoju, z termosem kawy pod ręką i przeglądać stare zwoje oraz pergaminy. Potrafiłam spędzić całe dnie na przeglądaniu różnych mitologii. Nikt nie ukrywał przede mną faktu, kim była moja matka. Widziałam ją może z dwa razy i na tym koniec. Ale co mam zrobić? Nic. Otworzyłam potężne drzwi od budynku, wciągając do płuc świeże powietrze. Zawiał nawet lekki wietrzyk, rozwiewając mi grzywkę. Ruszyłam spokojnie w stronę ogrodów. Musiałam przejść je całe, by dotrzeć do Akademiku. W pierwszym momencie robiły dość mroczne wrażenie, ale za każdym następnym razem wydawały się milsze. Uśmiechnęłam się, kiedy w końcu zobaczyłam drzwi. Chwyciłam za klamkę i wpadłam na jakiegoś chłopaka, wychodzącego w tym samym momencie.
- Sorka - pisnęłam, automatycznie opuszczając głowę, by uchronić resztkę godności. Szybkim krokiem ruszyłam w głąb korytarza.
- Zaczekaj! - zawołał za mną chłopak. Stanęłam w miejscu, cała sztywniejąc. Czemu nie potrafiłam rozmawiać z ludźmi?!
- Tak? - spytałam, nadal wpatrując się w podłogę.
Brian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz